sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 5

Zmęczenie dawało się we znaki chociaż dopiero wstałam z łóżka. Nie było to dziwne, ponieważ spać poszłam po północy. Godziny rozmowy z Iris przemijały jak minuty, a minuty jeszcze szybciej. Dzięki temu pomogłyśmy sobie nawzajem.
- Iris! - wrzasnęłam do ucha dziewczyny. Różowowłosa aż podskoczyła.
- Czemu tak krzyczysz? - zapytała, przecierając oczy.
- Za chwilę mamy kurs uroku. - przypomniałam. Isia powoli wyszła z łóżka.
- Mamy dziesięć minut.
I wtedy zaczęło się prawdziwe szaleństwo...
Moja, em... uznajmy, że przyjaciółka, biegała od szafy do łazienki. Jedną z wielu rzeczy, których nauczył ją wujek, definitywnie było to, że do wiedzy musi się spieszyć. Iris, oczywiście, to zapamiętała i po prawie pięciu minutach stała przy mnie, gotowa do wyjścia.
- Laura, musimy dzisiaj napisać list do rady.
- Jak tylko skończymy zajęcia - stwierdziłam, a różowowłosa przyznała mi rację.

- Caroll, przyjdź do mnie!
Iris wstała ze starego krzesła i podeszła do katedry, na której stał starszy mężczyzna.
- Zamknij oczy i wyobraź sobie, że jesteś nie widzialna.
Dziewczyna zrobiła to co kazał wykładowa. Po dwóch godzinach teoretycznych zajęć na temat znikania z użyciem uroku, przyszedł czas na praktykę. Większość naszych nauczycieli od razu pokochało Iris. Była najlepszą uczennicą na naszym roku.
Widać było skupienie na twarzy różowowłosej. Przez kilka sekund stała obok katedry, a w końcu zniknęła. Wszyscy, włącznie z nauczycielem, wpatrywaliśmy się w miejsce, gdzie przed chwilą stała moja przyjaciółka.
- Iris! - zawołał wykładowca. - Pokaż się!
Poczułam jak ktoś dotyka moje ramię.
- To ja... - szepnęła Isia. - Mam tu coś.
- Iris! - nauczyciel denerwował się coraz bardziej.
- Tutaj jestem, profesorze - powiedziała dziewczyna i pojawiła się koło elfa. Mężczyzna spojrzał na nią zdziwiony.
- Panno Caroll, dlaczego masz czerwone włosy? - zapytał.
- Mała zmiana... Czy mogę już usiąść?
Nauczyciel kiwnął głową, a Iris odwróciła się w moją stronę. Wskazała palcem na podłogę i powoli zaczęła wracać na swoje miejsce. Spojrzałam na posadzkę i zobaczyłam pęk kluczy. Rozglądnęłam się po sali, ale dla pewnosci zrzuciłam jedną ze książek. Gdy upadła schyliłam się, a klucze rzuciłam na kolana.
- Co to było? - zapytał Ross, który siedział po mojej prawej stronie.
- Nieważne - stwierdziłam i schowałam klucze do kieszeni.
- Tak właśnie wygląda znikanie za pomocą uroku. Gratulacje dla panny Caroll. Czy ktoś jeszcze chce spróbować?

- Co to za klucze? - zapytałam, gdy tylko weszłyśmy do pokoju.
- Skopiowałam te z biurka wykładowcy, kiedy byłam niewidzialna. Popatrz na to - powiedziała i wskazała na jeden z kluczyków.
- Podziemna biblioteka?
- Tak, wujek mówił, że pod Awnas istnieje wielka sala, w której książki i pamiątki są zbierane od początku.
- Czyli?
- Może przeszłość ma jakiś związek z Albertem.
- Nie wątpie, ale kiedy to możemy zrobić?
- Jutro idziesz na randkę, prawda?
- To nie jest randka - wtrąciłam.
- Prawda - Iris puściła mimo uszu moją uwagę. - Popatrz mu w oczy, sprawdź jak się zachowuje.
Usłyszałyśmy ciche pukanie. Iris podeszła do okna i otworzyła je. Do naszego pokoju wleciała śnieżnobiała sowa.
- Ona ma list - powiedziała dziewczyna i wyciągnęła kartkę z dzioba sówki.
- To tak jak w "Harrym Potterze"?
Iris kiwnęła głową.
- Może radzie tak bardzo spodobały się sowy z książki, że postanowili dodać je do naszego świata? - zaproponowała i zaczęła otwierać list. Przełamała ciemnoczerwoną pieczęć i wyciągnęła kartkę.
- Przeczytaj - poprosiłam.
- Szanowne panie Caroll i Marano oraz panie Lynch! Rada czeka na list od Was już od kilku dni. Czy naprawdę nic się nie dowiedzieliście? Pamiętajcie, że macie niecałe trzy miesiące na odkrycie tajemnic pana Donk. Wierzymy, że się państwu uda jednak prosimy o wysłanie listu z odpowiedzią, co się stało i czy już coś wiecie?
Rada.
Między nami zapadła głucha cisza.
- Czyli mamy napisać list? - w końcu przerwałam milczenie.
- Myślę, że tak.
- A Ross? - zapytałam. Iris zamyśliła się chwilę.
- Myślę, że pominiemy ten wątek. Na razie będziemy go mieć na oku. Tylko tyle.

~~*~~*~~

Witajcie!
Piąty rozdział już za Wami jak sądzę. Jak się podobał?
Poznajecie coraz więcej tajemnic Awnas, które musi rozwiązać Laura, Iris i Ross. Ale jak widzicie, Ross nadal jest obrażony i ani myśli przeprosić dziewczyn. Już mam pomysł co się stanie, ale odpowiedź na to poznacie za dwa, trzy rozdziały.
Tradycyjnie podziękowania: dla Verini za sprawdzenie rozdziału oraz dla komentujących.
Rozdział szósty już sprawdzony, ale pojawi się dopiero, gdy napiszę siódemkę.
Pozdrawiam, Anais

3 komentarze:

  1. Super rozdział :*
    Czekam na next < 3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział!
    Nie masz za co dziękować!
    Czekam na nastepny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział!
    Kocham!
    Czekam!
    Dawaj szybko!

    ~Wika

    PS. Wpadniesz? Mam nowy szablon ;) http://i-want-u-bad-r5.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń