- Niech nie ma mi pan za złe, ale uważam, że spisałem się bardzo dobrze - odpowiedział chłopak. Stał obok katedry, tuż przy nauczycielu, który sprawdzał jego zadanie na temat wolnych dni w Awnas.
- Panie Lynch, dam panu dostateczną ocenę. Nie napisał pan tego tak wybitnie jak panna Caroll - westchnął profesor uśmiechając się do jedenastostronnicowej pracy Iris.
Naburmuszony Ross wrócił na swoje miejsce. Spojrzałam na niego. Dokładnie widziałam jak chowa ręce do kieszeni, a w niej coś ściska. Chłopak zamknął oczy i usłyszałam pisk wykładowcy. Przeniosłam wzrok na biurko i nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Było pewne, że głupi Lynch jakoś się odegra, ale nie aż tak!
- Panie profesorze, niech się pan uspokoi - krzyknęła Iris i zbiegła do nauczyciela. Stanęła koło niego i przymknęła oczy. Pewnie starała się ugasić ogień na marynarce nauczyciela, ale jej się to nie udało. Ross wybuchł śmiechem. Czy przytrzymywał Urok?
- Niech ktoś pobiegnie po nauczycieli! - krzyczała Isia, próbując ugasić mały pożar.
Zaczęłam wstawać, ale wyprzedził mnie Albert, który już stał przy drzwiach. Kiedy chłopak wyszedł Iris znowu spróbowała ugasić ogień, który teraz, gdy nauczyciel ściągnął marynarkę, rozprzestrzeniał się w zabójczym tempie. Ale tym razem dziewczynie się udało. Spojrzałam na Rossa, który nadal miał zamknięte oczy. Czyli on tego nie wymyślił... Nie umieliśmy jeszcze panować nad magią z otwartymi oczami. Brzmi to śmiesznie, ale łatwiej jest się nam skupić, gdy mamy chociaż przymróżone powieki. Żeby zdjąć zaklęcie Ross musiałby otworzyć oczy. Proste? Nie tak bardzo...
- Co tu się dzieje? - krzyknęła niziutka, pulchna kobieta, którą kojarzyłam z przechadzek po korytarzach.
- Co się panu stało, panie Anderson? - zapytała, patrząc na lekko zwęglonego profesora.
- Już nic, naprawdę nic. Jestem tylko w lekkim szoku - wytłumaczył mężczyzna.
- Zaprowadzę pana do pielęgniarki. Urok panu pomoże - oznajmiła Iris i pomogła wykładowcy wstać z krzesła. Po chwili zniknęła z nim za drzwiami.
- Co tak właściwie się stało? - zapytała dziewczyna siedząca przede mną. Sama nie wiedziałam dokładnie kiedy ktoś "podpalił" profesora.
Rozejrzałam się po sali. Ross nadal siedział na swoim miejscu, Albert stał przy drzwiach, a Iris przyglądała się marynarce, którą wykładowca zostawił na biurku.
- Mamy wolne? - zapytał ktoś. Jak na zawołanie Juniorzy zaczęli składać swoje rzeczy i rozmawiać. Nie byłam zdolna do jakiegokolwiek ruchu. To nie był przypadek, ktoś celowo chciał się pozbyć Andersona. Ale dlaczego?
Delikatnym ruchem dłoni przywołałam do siebie Iris. Usiadła na krześle obok mnie i razem czekałyśmy aż osiemnastolatkowie wyjdą.
- Ktoś bardzo zdolny to zrobił - stwierdziłam, gdy upewniłam się, że jesteśmy same. Teraz nie był czas na rozmowy w pokoju.
- Utrzymywał ogień. Poza tym, jeszcze niczego się nie nauczyliśmy. Sama teoria i niewidzialność. - Iris poprawiła czerwone włosy.
- Dobrze wiesz jak wygląda władza nad Urokiem... - zaczęłam, ale dziewczyna mi przerwała.
- Wiem - powiedziała, dając mi do zrozumienia, że takie rozmówki nic nie dadzą. Panowanie nad Urokiem rzeczywiście jest łatwe, ale najpierw on musi się do nas przyzwyczaić. Dlatego tu jesteśmy - żeby nie zdarzały się wpadki z niewykorzystaniem mocy.
- Musimy działać? - zapytałam. Iris kiwnęła głową. Tego się obawiałam...
Spotkanie z Albertem zbliżało się wielkimi krokami. Ze współlokatorką dokładnie przemyślałyśmy co będę robić, jak się zachowywać, ale gdy tylko stanę przed chłopakiem nie będę nic pamiętać. Jestem tego pewna.
Zaczynam sądzić, że lepszy pomysł miał Ross. Może gdyby udawał przyjaciela Donka...
- A gdzie uczniowie? - krzyknęła zszokowana kobieta, która weszła do sali.
- Wyszli, proszę pani.
- Ale ja miałam poprowadzić zastępstwo za pana Andersona - odpowiedziała dziwnie piskliwym głosem. Była młoda, ale przerażająco chuda, co z pewnością dodawało jej lat. W oczy rzuciły mi się złote wzory nad jej lewą brwią, nie przysłoniętą kolorowymi włosami.
- Jestem tutaj od niedawna. Dopiero co przyjechałam z Normadii. Ciągle pracuję w bibliotece... - Naprawdę nie interesowało mnie to co mówi ta dziwna kobieta. Zaraz, ale czy ona powiedziała, że pracuje w...
- W bibliotece? - zapytała zaciekawiona Iris.
- Oczywiście, że w bibliotece. - Kolorowowłosa uśmiechnęła się szeroko, ukazując szereg białych zębów. Byłam ciekawa co takiego zrobiła, że tak wygląda. Czy to jakaś moda z północnej magicznej strefy?
- A czy mogłaby nas pani zaprowadzić? Szukamy kilku książek...
- Moje złotka, oczywiście! Chodźcie za mną! - wypiszczała i wyszła z klasy, nie interesując się tym, że amerykańscy Juniorzy uciekli z lekcji.
- Będzie ok - powiedziała Isia i pociągnęła mnie za ramię.
Kiedy dogoniłyśmy kobietę musiałyśmy wejść po krętych schodach na jedno z wyższych pięter budynku uczelnianego. Na końcu korytarza znalazłyśmy ogromne drewniane drzwi.
Normadka wyciągnęła z rozkloszowanej sukni pęk kluczy. Już po chwili usłyszałyśmy cichy zgrzyt i zostałyśmy wprowadzone do biblioteki.
- Czego szukacie, skarbki? - zapytała.
- Jest tu coś o podziemnej bibliotece Awnas? - zapytałam, zanim Iris zdołała otworzyć usta.
- Czyli interesuje was historia? Chyba coś mam, złociutkie... - powiedziała, a chwilę potem siedziałyśmy przy wielkim stole zawalonym ciężkimi księgami.
~~*~~*~~
Cześć!
Jak widzicie, jest to już szósty rozdział Tajemnic Awnas. Cóż, żadna jeszcze nie jest rozwiązana, a ja dodaje nowe. Tylko ja i Verini wiemy co rzeczywiście się stało.
Jedenaście stron wypracowania - takie coś zdarzyło się naprawdę. Jest to hołd w stronę mojego opowiadania i postaci rozhisteryzowanego centaura z kompleksem niższości gatunkowej.
Tradycyjnie podziękowania dla komentujących, czyli Karci, ponczka i Verini, która, tak jak zawsze, sprawdziła rozdział. Wiem, że rozdziały są krótkie i nieco nierozgarnięte, ale nie chcę Wam zdradzać wszystkiego. Poza tym pisze wszystko na telefonie.
Myślę, że rozdział siódmy będzie niezłym zaskoczeniem. W sekrecie powiem, że wystąpi tam Calum, jako "pomocnik" Rossa w pewnej sprawie. Verini - cisza!
Bardzo dziękuję za to, że wchodzicie i pobiliście 1000 wyświetleń!
Bardzo dziękuję za to, że wchodzicie i pobiliście 1000 wyświetleń!
Świetny.
OdpowiedzUsuńAkcja z ogniem. Bezcenna.
Kocham.
Czekam.
Daj szybko
~Wika
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńSuper rozdział :*
OdpowiedzUsuńCzekam na neext <3
Cudowny rozdział.
OdpowiedzUsuńA ja wiem kto podpalił profesorka! Wiem co się wydarzy w następnym rozdziale! Ale nie powiem, bo niestety nie mogę.
Już chcę kolejne rozdziały, czekam!