Iris i Ross stanęli koło mnie. Przykucnęłam i złapałam obraz. Z pomocą Lyncha przesunęłam wielkie malowidło. Pod nim znajdowała się drewniana klapa. Złapałam za uchwyt i pociągnęłam ją do siebie. Nie ustąpiła, a ja wylądowałam na blondynie. Jak najszybciej się od niego odsunęłam i strzepnęłam z siebie nieistniejący brud.
Iris wyciągnęła z kieszeni klucz, który skopiowała od oryginału nauczyciela. Włożyła go w zamek i razem otworzyłyśmy klapę. Spojrzałam w dół. W dziurze było ciemno, ale zdołałam zauważyć drabinę.
- Pójdę pierwsza - wypaliłam i zrobiłam krok. Ross złapał mnie za rękę i pociągnął do siebie. Wylądowałam twarzą do niego. Byliśmy niebezpiecznie blisko siebie. Ross nachylił się do mojego ucha.
- Oboje wiemy, że cię tam nie puszczę - szepnął. Przez moje plecy przeszedł dreszcz. Wyrwałam się z jego uścisku.
- To nawet lepiej jeśli pójdziesz pierwszy. Może cię coś zje.
Uśmiechnął się do mnie drwiąco i podszedł do klapy. Po chwili nie było go widać.
- Podobasz mu się. - Iris dała mi kuksańca z wielkim bananem na twarzy.
- Ale on mi nie - stwierdziłam.
- Och, sama się oszukujesz. Myślę, że gdybyś go bliżej poznała mogłabyś się w nim zakochać.
- Nonsens!
- Tak? A może zakład?
- Zależy jaki - powiedziałam.
- Weźmiemy go ze sobą na wyprawę. Jeśli będziesz z nim dopóki się nie skończy to... - mówiła cicho.
- To?
- Pomogę ci w czym będziesz chciała.
Ten pomysł wcale nie był taki zły.
- Łatwe. Jak wygram to pomożesz mi w odnalezieniu ojca. - Taka okazja mogła się już nie powtórzyć. Iris spojrzała na mnie zdziwiona. - Opowiem ci o tym jak wygram.
- Ale jeśli przegrasz...
- Właśnie - jeśli przegram.
- Jeszcze coś wymyślę.
- Idziecie czy nie? - Usłyszałyśmy.
Spoglądnęłam kątem oka na przyjaciółkę i uśmiechnęłam się w duchu.
- Już idziemy! - krzyknęłam i podeszłam do dziury w podłodze. Położyłam stopę na szczeblu drabiny i zaczęłam powoli schodzić. Chwyciłam się mocno drabiny.
Nie patrz w dół. Tylko nie patrz w dół.
Zamrugałam oczami kilka razy i popatrzyłam pod siebie. Było ciemno, ale zauważyłam zarys postaci Rossa. Zakręciło mi się w głowie. Poluźniłam uścisk dłoni, którymi trzymałam drabinę. Spróbowałam postawić nogę na niższym szczeblu. Rozglądnęłam się. Nie wiedziałam co się dzieje, nie myślałam logicznie. Puściłam się.
Krzyknęłam, gdy zaczęłam spadać.
Zamknęłam oczy.
- Laura, co się dzieje?
Zamrugałam i uśmiechnęłam się na widok Rossa. Pewnie mnie złapał.
- Cześć, Ross. Wiesz, że jesteś bardzo fajny?
- Lau, co ci się stało? Źle się czujesz? - zapytał zmartwiony.
Spojrzałam mu prosto w oczy. Wyciągnęłam rękę i położyłam mu ją na policzku.
Zasnęłam.
Syknęłam, gdy się obudziłam. Otworzyłam oczy i chwyciłam się za rękę. Przeniosłam wzrok na nią i zobaczyłam czarny znak na wewnętrznej stronie nadgarstka. Dotknęłam go i jęknęłam. Ból przeszywał całe moje ciało.
- Ross, Laura się obudziła!
Usłyszałam głos Iris, który zdawał się dobiegać z daleka. Zmrużyłam oczy. Iris podbiegała do mnie. Była otoczona jakby blaskiem.
- Zobacz, jesteśmy w bibliotece - powiedziała kucając koło mnie.
Zamrugałam kilka razy i odzyskałam ostrość widzenia.
Siedziałam w kącie jasnego pomieszczenia. Regały z książkami były tak duże, że sięgały do sufitu.
Wstałam i podeszłam do Rossa, który stał przy jednym z biurek.
- Co się stało?
- Po prostu spadłaś...
- Ale kiedy zeszłam i znaleźliśmy bibliotekę zobaczyłam, że masz coś na ręce.
Mimowolnie spojrzałam na rękę.
- A znaleźliście książkę bez autora?
- Iris mi o tym mówiła. Jeszcze nie - powiedział Ross i usiadł na krześle.
- Zacznijmy szukać.
~~*~~*~~
Przepraszam, że tak krótko, ale znowu musiałam zatrzymać.
Od dzisiaj rozdziały będą krótsze, ale częściej dodawane.
Super rozdział :*
OdpowiedzUsuńCzekam na next <3
Super rozdział
OdpowiedzUsuńCzekam na next
Omnomnom!!
OdpowiedzUsuńKocham
Czekam
Daj szybko
~Wika aka ponczek