niedziela, 8 marca 2015

Rozdział 9

- Myślę, że musicie się trzymać z daleka od tego chłopaka. Następne spotkanie może się skończyć poważniej - powiedziała pielęgniarka.
- Pani nic nie rozumie. On może być dla wszystkich realnym zagrożeniem.
- I może być realnym zagrożeniem dla was, dlatego nie możecie się z nim spotykać sam na sam. Sama wiesz co ci zrobił. - Kobieta nadal tłumaczyła mi wszystko spokojnym głosem.
- Wiem, ale wiem też, że to nie był prawdziwy on.
- A skąd takie przypuszczenia?
- Jego oczy się zmieniły. - Pielęgniarka spojrzała na mnie zdziwiona. - Najpierw miał zielone oczy, ale kiedy mnie uderzył miał wręcz złote. Potem znowu zielone - powiedziałam.
Kobieta spanikowała.
- Pani coś wie - stwierdziła Iris.
- Są takie legendy, o których nikt nie może wiedzieć. Wyjdzie stąd i nie mówcie nikomu o naszej rozmowie. Idźcie. Już! - krzyknęła.
Mimowolnie spojrzałam za okno, za którym zauważyłam jakiś ciemny kształt, który po chwili zniknął. Przed oczami zobaczyłam mroczki. Starałam się uciec z pokoju, ale oczy mi się zamknęły i straciłam kontakt z rzeczywistością.

Usłyszałam szuranie i tupot czyiś stóp. Otworzyłam oczy i podniosłam się. Siedziałam teraz w moim łóżku, przykryta kocem. Miałam na sobie ciuchy, w których spotkałam się z Albertem.
Rozejrzałam się po pokoju, a przed oczami mignęła mi biegnąca Iris. Wstałam z łóżka, kiedy ona przystanęła przejrzeć się w lustrze i poprawiała fryzurę.
- Co się wczoraj stało? - zapytałam przyglądając się w lusterku mojemu odbiciu. Miałam lekko przetłuszczone włosy, a na policzkach ognistoczerwone rumieńce.
- Zasłabłaś. Pielęgniarka powiedziała mi co mam zrobić i wygoniła z gabinetu.
- Ile czasu minęło? - Wiedziałam, że wyglądałam jak ktoś chory, który nie wychodził z łóżka przynajmniej przez jeden dzień.
Iris spojrzała na mnie.
- Powiedz mi.
Dziewczyna westchnęła.
- Miałaś gorączkę, byłaś bardzo osłabiona.
- Ale ile spałam?
- Trzy dni.
Usiadłam z wrażenia na łóżku mojej przyjaciółki. To było po prostu niemożliwe!
- A zajęcia? - zapytałam.
- Odwołali. - Iris znalazła się koło mnie.
- To nie czas na żarty! Nie jestem taka ważna, żeby musieli odwoływać zajęcia - wybuchnęłam, wiedząc, że coś jest na rzeczy.
- To nie przez ciebie odwołali.
- To dlaczego?
- Musieli przygotować się do pogrzebów - wytłumaczyła Iris, schylając lekko głowę.
- Kto jeszcze? Kto jeszcze oprócz bibliotekarki?
- Pogrzeby są dzisia... - zaczęła czerwonowłosa.
- Kto jeszcze!?
- Pielęgniarka...
W tej chwili nie myślałam, że ktoś może mnie uznać za słabą wariatkę. Nie myślałam o tym, że ktoś może wejść i śmiać się ze mnie.
Chciałam się wypłakać, dać upust emocjom związanym z ofiarami. Moimi ofiarami.
Poczułam jak moja koszulka robi się wilgotna. Po raz pierwszy Iris Caroll pokazała, że ma emocje. Po raz pierwszy musiałam jej pomóc.
Złapałam jej rękę i kreśliłam wzory opuszkami palców. Tak samo uspokajał mnie tata.
- Gdybym...
- To nie czas się obwiniać - szepnęłam i przytuliłam przyjaciółkę.

- Zebraliśmy się tutaj, aby pożegnać dwie wspaniałe elfki, które pracowały w ośrodku szkolenia.
Willie Scott, nasza bibliotekarka, która wprowadzała na twarze wykładowców i Juniorów, a także innych mieszkańców Awnas uśmiechy. Dwudziestodwuletnia Normadka.
Była też nasza kochana pielęgniarka, która jak nikt inny leczyła nas Urokiem.
Obie zginęły w podobny sposób w młodym wieku. Nasza pielęgniarka, Octavia Mauriel, miała trzydzieści siedem lat i dwie urocze córki, które na okres szkolenia musiała pozostawić w domu.
Z powodu tych tragicznych okoliczności są tutaj z nami. - Wysoki mężczyzna przy kości, który odpowiadał za kierowanie szkoleniem stał na małej scenie, którą postawiono w ogromnym ogrodzie. Stałam dosyć daleko i przy moim wzroście trudno było zobaczyć niektóre rzeczy, ale doskonale widziałam dwie trumny. Jedna z nich była jaskraworóżowa. Na niej była tabliczka z danymi Normadki. Jej rodzina zgodziła się na pochowanie jej na terytorium Awnas. Druga trumna była czarna i klasyczna, z tabliczką z nazwiskiem pielęgniarki.
Na prowizorycznej scenie stanęły dwie czarnowłose dziewczynki.
Zaproszony na uroczystość przedstawiciel rady przywoływał je do siebie. Pewnie chciał, żeby wygłosiły jakieś przemówienie. Dziewczynki schowały się z tyłu.
- Musicie im wybaczyć jedna ma tylko jedenaście lat, a druga pięć - zaśmiał się przedstawiciel i przyciągnął dziewczynki do siebie.
Starsza trzymając w dłoni czerwoną różę, podeszła do trumny swojej matki, a zaraz za nią przybiegła pięciolatka.
Jedenastolatka odłożyła kwiat i pochyliła się nad trumną, a młodsza córeczka pielęgniarki położyła na niej jakąś kartkę. Po chwili obie zeszły ze sceny w absolutnej ciszy.

Wracałyśmy do pokoju nic nie mówiąc. Dopiero gdy przeszłyśmy przez próg naszej sypialni, opadłyśmy na łóżka z westchnieniem. Pogrzeb tych dwóch elfek był naprawdę wzruszający i nawet chłopaki wracali z niego z opuchniętymi od płaczu oczami.
Usłyszałyśmy pukanie. Iris, która od razu oprzytomniała pobiegła otworzyć drzwi. Podeszłam do niej i zobaczyłam przed sobą Alberta.
- Będziesz przepraszał? - zapytała moja przyjaciółka, a w jej oczach można było zobaczyć niebezpieczne błyski.
- Tak. Ale przyszedłem też przekazać wam plotki. I pielęgniarka, i bibliotekarka, zostały zasztyletowane. Uderzeń było dwanaście.
- A co to nam daje? - zapytałam zdziwiona informacją z jaką przyszedł do nas Albert.
- Sprawdźcie w podziemnej bibliotece.
- Ale...
- Wejście jest w lochach zamku. Musicie wejść do sali 18, a w niej znaleźć obraz przedstawiający węża. Uchylcie go i włóżcie klucz w otwór za obrazem. Szukajcie książki bez autora. Wiem tylko tyle - powiedział wszystko bardzo szybko i uciekł. Iris zamknęła drzwi i obie się o nie oparłyśmy.
- Czy to może być pułapka? - zapytała dziewczyna.
- Nie wiem, ale pójdziemy tam jutro wieczorem.

~~*~~*~~
Musicie mi wybaczyć spóźnienie, ale czekałam aż napiszę pierwszą część dziesiątego rozdziału.
Nie wiem jak Wam, ale mi się nawet podobało. Wreszcie akcja rusza, a co się stanie potem... Nie wiem...
Niedawno postanowiłam założyć bloga. Wystartuje on pod koniec "Tajemnic Awnas".
Pozdrawiam wszystkich komentujących i wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kobiet!

2 komentarze: