sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 1

Uśmiechnęłam się do mężczyzny i ruszyłam w stronę pokoju Juniorów.
Dobrze wiedziałam, gdzie to jest, ponieważ hałas, który powodowali niósł się po całym budynku. Podeszłam do ciemnobrązowych drzwi i delikatnie je pchnęłam.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Jasna kanapa i tego samego koloru fotele, na których siedziało kilku Juniorów, idealnie kontrastowały z ciemnoczerwoną farbą. Spojrzałam na ścianę naprzeciwko, na której wisiały obrazy.
Wysoka, różowowłosa dziewczyna przyglądała się im co chwilę wzdychając. Ruszyłam w jej stronę, a gdy znalazłam się obok, zapytałam:
- Ładne obrazy... Wiesz coś o nich?
Spojrzałam na nią, a ona jeszcze uważniej przyglądała się szkicom.
- Rodzice mi o nich opowiadali. Podobno jeden rysunek na tej ścianie odpowiada jednemu aktowi Kodeksu. Na przykład ten tutaj - wskazała na kolorowy obrazek przedstawiający gęstą puszczę oraz kilka osób. - Przedstawia pierwszy akt - Stworzenie. Według legendy, z ludzi, którzy kochali naturę wywodzi się nasza rasa. To pierwsze elfy tworzące Awnas. Nie mogę się doczekać, aż będę mogła tam wejść...
- Siostra i mama opowiadały mi, że Urok jest tam na pierwszym miejscu. Nic nie ma prawa go zakłócić - dorzuciłam.
Różowowłosa spojrzała na mnie i uśmiechnęła się szeroko.
- Widzę, że interesuje cię historia. Chciałam pogadać z innymi Juniorami, ale oni nic nie wiedzą... Ty jesteś inna.
- Tak samo jak ty - zauważyłam.
- Niby tak, ale u mnie w rodzinie jest jeden z członków rady. Kiedyś pozwolił mi nawet użyć Uroku! Dobrze wiedział, że to wbrew przepisom... Ale to od tamtej pory zaczęłam się interesować naszą historią. Miałam może kilka lat...
- Ostatnio siostra z mamą zaczęły mnie przygotowywać do zostania Juniorem...
- A tata? - przerwała mi dziewczyna.
- Tata jest w Awnas. - skończyłam. Różowowłosa nie ciągnęła dalej tematu. Widziała, że jest to dla mnie trudne. I było... Tata wyjechał niedawno, ale od tamtej pory nie wiadomo co się z nim dzieje. Mama z Vanessą kilka razy wchodziły do magicznej sfery, ale nikt nie umiał określić się czy mój ojciec chociaż zbliżał się do Awnas.
- Jestem Iris - przerwała krępującą ciszę.
- Laura - odpowiedziałam.
- Drodzy Juniorzy! - w salonie natychmiast zrobiło się cicho. Odwróciłyśmy się z Iris w stronę, z której pochodził donośny głos. Obok drzwi stał niski starzec. - Nazywam się Samael. Jestem głównym członkiem rady. Jesteśmy tu już prawie wszyscy. Brakuje nam tylko jednego Juniora z najmłodszym, uznanym członkiem rodziny.
- Już jesteśmy! - krzyknął ktoś z korytarza i do środka wbiegł chłopak w czarnej pelerynie.
- Panie Samaelu, myślę, że powinien pan postąpić zgodnie z tradycją - szepnął członek rady, ale na tyle głośno, że wszyscy go usłyszeli. Staruszek przywołał do siebie gestem dłoni chłopaka i ściągnął mu pelerynę i chustę szybkim ruchem.
- Rossie Lynchu, stań wśród Juniorów - powiedział pan Samael. Chłopak nazwany Rossem kiwnął głową i obrócił się wokół, szukając idealnego miejsca. Zrozumiałe było, że spojrzy też na mnie i na Iris, ale to, że stanie przy nas byłoby cudem. A jednak, jego wzrok spoczął na nas i blondyn z lekkim uśmiechem przystanął tuż obok. Spojrzał za siebie, jakby podziwiał obrazy i sprawiał wrażenie, że nikogo nie słucha.
Pan Samael odchrząknął i zaczął mówić:
- Od tysięcy lat, odkąd powstała Przystań i Awnas, osiemnastolatkowie spotykają się z radą w ostatni dzień roku. Wyruszą do magicznej strefy na trzy miesiące, aby kształcić swoją moc. Jeżeli rada uzna was za godnych panowania nad Urokiem to dostaniecie miano Uznanych. Ale to zależy tylko od was... Pożegnajcie się z towarzyszami. Wszyscy są w sali rady - skończył i Juniorzy pobiegli do odpowiedniego pokoju. W salonie zostaliśmy tylko ja, Iris i Ross.
- Czyli ty jesteś Ross... Ładnie to tak się spóźniać? - zapytała Iris.
- Ja po prostu chciałem, żeby wszyscy wiedzieli jak mam na imię - zaśmiał się chłopak, różowowłosa pokręciła głową z lekkim uśmieszkiem i wyszła z pokoju. Zostałam sama z Rossem.
- Dlaczego podszedłeś do nas? - zapytałam znienacka. Ross po raz kolejny się zaśmiał.
- Wyglądałyście na mądrzejsze niż inni - powiedział i wyszedł. To będą ciekawe trzy miesiące...

~~*~~*~~
Witam w pierwszym rozdziale Tajemnic Awnas! Na razie krótko, są to drobne wprowadzenia. Chcę Wam trochę przybliżyć tradycje elfów, ich otoczenie. Jest to trudne, bo cała magiczna strefa jest w mojej głowie i trochę trudno pisać o czymś co jest dla mnie oczywiste.
Znowu dziękuję Verini za drobną korektę.
Dziękuję też tym, którzy skomentowali prolog, czyli: Verini Sensitive, Żelowemu Misiowi i ponczkowi54.
Za chwilę stworzę stronę z pytaniami, na której będę odpowiadać Wam to co Was może nurtować. W tym wszystkim może być nawet to, który z Lynchów przyszedł z Rossem do budynku rady. Chociaż po chwili zastanowienia jest to oczywiste.
Proszę Was o szczere komentarze, które na pewno pomogą mi coś poprawić.

5 komentarzy:

  1. Znowu skomentuje pierwsza heheheheheheh
    I znowu powiem, że nie masz za co dziękować. I już tak o mnie nie wspominaj, bo się zarumienię xD
    Rozdział pierwszy świetny. Masz talent i wiadomo, fantastyka to nie łatwa sprawa do pisania.
    Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow! Podziękowania! Drugie w życiu xD
    Rossdzial jak zwykle super. Czekam na nexta! Daj co szybko!

    ~Wika

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :)
    Czekam na 2 rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny rozdział <3
    Masz ogromny talent! <3
    Bardzo zaciekawiła mnie ta historia jest fantastyczna, czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń